173 Obserwatorzy
3 Obserwuję
naya

naya

Zakon Smoka

Wojska osmańskie zbliżają się do granic Serbii? Nadciąga Wiek Ognia? Siły Hadesu zaczynają się wylewać na powierzchnię? Światu grozi niebezpieczeństwo, a jedyny zdolny do odparcia złych mocy, wojownik przepowiedni właśnie narzeka, że kazano mu wcześnie wstać?

Akcja książki jest umiejscowiona w Serbii. Choć jest to kraj położony stosunkowo niedaleko od nadwiślańskich terenów, to nie da się ukryć, niewielu z nas może się poszczycić znajomością tamtejszej kultury. Autor „Zakonu smoka”, Aleksandar Tesic, rodowity Serb, wraz z wędrówką bohaterów, przeprowadza nas po najciekawszych zakątkach tego kraju, jak i przedstawia lokalne zwyczaje. Tytuł zaś nawiązuje do historycznego europejskiego ugrupowania walczącego z niewiernymi, do którego należały miedzy innymi takie osobistości jak Henryk V, Władysław II Jagiełło czy też Wład Palownik zwany również Drakulą. Brzmi intrygująco, nieprawdaż?

 „Zakon Smoka” to powieść stylizowana na dziennik mnicha Gabriela, wojownika kosingas jak i mentora głównego bohatera. Przedstawia on wydarzenia sprzed bitwy na Kosowym Polu, a dokładnie proces szkolenia przygotowujący żywiołowego księcia Marka do roli wojownika przepowiedni. Kiedy Marko dowiaduje się jaki los został mu przeznaczony praktycznie nic nie wie o Zakonie Smoka. Wyrusza więc w podróż z doświadczonym Gabrielem, który stopniowo zapoznaje go z niedostępną powszechnie wiedzą.

Główni bohaterowie niewątpliwie są bardzo barwnymi i wyraźnymi postaciami. 50-letni książę Marko jest z natury bardzo porywczy i niecierpliwy, co chwilę coś mu nie pasuje, i co rusz postanawia dzielić się swoimi nieprzemyślanymi spostrzeżeniami z najbliższą okolicą. Skory do picia, wszelkich zabaw i bitek. Nie przeszkadza mu to jednak w stawaniu w obronie słabszych. Wywołuje sympatie czytelnika, ale zdecydowanie jego zachowanie nie pasuje do wieku. Z kolei Gabriel stanowi niezwykle zrównoważoną, odważną i trochę tajemniczą osobę. Po wizycie w Hadesie, z którego jako jedynemu udało się wydostać, cierpi na kompletną bezsenność.

Początkowo książka wydaje się dosyć chaotyczna, a to najpewniej za sprawą przeplatających się co chwila wierzeń słowiańskich, greckich i religii chrześcijańskiej. Żeby było mało występują postacie historyczne, akcja rozgrywa się na tle autentycznych wydarzeń, a do tego dochodzi obecność przedstawicieli serbskiej mitologii wraz ze stworzeniami typowymi dla literatury fantasy jak elfy, krasnoludy i smoki. Ostatecznie układa się to w całkiem spójną i logiczną całość.

Mimo iż fabuła skupia się przede wszystkim na ciągłej walce z wysłannikami Kulawego Daby to „Zakon Smoka” naprawdę potrafi wciągnąć. Uważam więc, że z całą pewnością Aleksandar Tesic może być dumny ze swojego debiutu w literackim świecie, a nam jedynie pozostaje z niecierpliwością czekać na dalszy ciąg historii o księciu Marku.